Tutaj nie ma pracy, perspektyw - tak brzmiała większość komentarzy, gdy rok temu odwiedziłem Szczecin. Nawet świeżo wybudowana za grube miliony siedziba filharmonii, nikogo nie cieszyła. Mieszkańcy mieli poważne wątpliwości co do jej urody. Po licznych kontrowersjach, niepewnościach, wielkich emocjach wywołanych niesztampowym projektem, jest werdykt. Budynek został nagrodzony elitarną nagrodą im. Miesa van der Rohe. Pokonaliśmy Włochy, Danię, Wielką Brytanię i Niemcy. Piszę "pokonaliśmy", bo od dzisiaj to nie tylko symbol Szczecina. To także symbol Polski.
Nowa siła dla miasta
Moja pierwsza wizyta w Szczecinie to - na dzień dobry - stary, brudny, zaniedbany dworzec i wspomnienie najgorzej oświetlonego centrum miasta w Polsce (W tym temacie sporo się zmieniło. Szczegóły.). Nawet czterogwiazdkowy hotel, w którym mieszkałem, był po prostu brzydkim molochem. Wizyta w filharmonii była powiewem świeżości, światłem, którego potrzebowałem ja - jako turysta. W mojej opinii, takiego światła potrzebowali mieszkańcy. Od kiedy Stocznia w Szczecinie upadła, miastu brakowało symbolu. Czegoś co pozwalałoby mieszkańcom być dumnym z tego, że mieszkają właśnie tutaj. Czegoś co budowałoby ich miejską tożsamość.
Miast na świecie jest mnóstwo i każde oferuje podobne funkcje. Miasta ze sobą konkurują, a wygrywają te, które potrafią zaprezentować swoja wyjątkowość. Wygrywają, bo np. mieszkańcy nie opuszczają miasta. Wręcz przeciwnie chcą w nim żyć. - można przeczytać w Strategii Marki Szczecin. 1/4 miasta to woda. Do 2050 roku ma być innowacyjną metropolią "Floating Garden".
Filharmonia w Szczecinie
The winner is Philarmonic Hall Szczecin in Poland - te słowa wypowiedziane 8 maja w Barcelonie, podniosły city branding Szczecina o kilka poziomów. W Berlinie jest więcej pracy, w Poznaniu lepsze uczelnie, Gdańsk urzeka urodą, a Szczecin... Ma pierwszą w historii Polski uznaną, europejską ikonę architektury współczesnej! Gratulacje :)
Grzegorz Grzybek
