O autorze
Grzegorz Grzybek: Na co dzień realizuję się w pracy z zespołem agencji Gogler. Od początku istnienia natemat.pl piszę o jakości polskich miast, markach miast i marce Polski. Już przeszło ponad 300 tekstów. Najnowsze teksty powstają we współpracy z Polską Organizacją Turystyczną. Dziękuję, że je czasami czytacie :) g.grzybek@gogler.pl www.citybranding.blog.pl

SLOW*. ZOSTAJĘ NA WSCHODZIE. [+ artykuł z audiodeskrypcją]

fot.Europejskie Centrum Sztuki w Białymstoku
Żyję by zarabiać czy zarabiam by żyć? Wybrałem rozwiązanie numer dwa. Postanowiłem nie przeprowadzać się do wielkiego miasta. Rezygnuję z większych pieniędzy bo za mniejsze żyję lepiej. Tutaj. Gdzie?

WERSJA AUDIO

W Białymstoku. Dostałem dotację i założyłem nieoczekiwany biznes - studio nagraniowe. 20 000 zł to niewiele, proces jest długotrwały, skomplikowany i na granicy opłacalności, ale nie żałuję.

Zrezygnowałem z pociągającej Warszawy. Była tak blisko. Również dwa majowe dni spędzone na krakowskim kopcu uzmysłowiły mi, że chcę wrócić po latach do radia, ale nic na siłę. Pracą człowiek nie oddycha. Praca bywa jak puste kalorie. Czasami jemy coś co dobrze wygląda, ale smakuje źle, a i zdrowia po tym być nie może. Czy jak napiszę sobie RMF na czole to wygram życie?

Mieszkam w małym wielkim mieście. Ludzie są tu otwarci. Mam poczucie bliskości z nimi nawet gdy nie znam jednej z trzystu tysięcy twarzy. "Może warto zaryzykować i zmienić podwórko na większe.." - zadaje sobie to pytanie od wielu miesięcy.

Przyjaciół nie poznamy w pubach na piątkowym piwie. Rodziny nie znajdziemy ani na skype, ani nawet (wybaczcie bluźnierstwo) na facebooku. Tutaj jest moja ulubiona knajpa, wspomnienia ze studiów, pierwsze radio..

Zakładanie firmy to nie bajka. Kalendarz mówi jedno, a życie drugie. Ktoś się spóźnia z realizacją zamówienia, lokal trzeba zmienić, zus opłacić.. dotację rozliczyć. Coś co miało zarabiać od 4 maja będzie może.. chyba.. raczej.. (kto to wie) zarabiać od 20 maja. Stąd jako freelancer dorabiam w dobrej agencji reklamowej. Wiele się uczę, bo – mimo lokalizacji w Białymstoku – obsługujemy największe polskie firmy.

Gdy zobaczyłem nowe miejsce pracy od razu przyszła mi na myśl siedziba Google. Mamy pokój gier, piękny open space, kuchnię do parzenia kawy, kuchnię obiadową z zamrażarką wypełnioną mrożonym pieczywem francuskim. Jest i specjalny pieczywkowy piecyk. Na ścianach graficzne tapety z twarzami wieloletnich pracowników. Super!



Nie przeżyłbym rozstania z Supraślem. To moje ulubione miasto na szlaku siedemnastu zwiedzonych krajów. Z Białegostoku dojedziecie tu w kilkadziesiąt minut rowerem lub autobusem. W miejscowych knajpkach natkniecie się i na Czesława, i na Dodę. Borowiny, jazda konna, zabytki, regionalne jedzenie, puszcza, deptak, muzeum multimedialne, teatr.. i noclegi w pełnej gamie gwiazdkowej.

Dookoła Białegostoku jest tyle ciekawych miejsc. Cztery Parki Narodowe, intrygujące stare miasteczka jak Tykocin, Kruszyniany czy wspomniany już Supraśl. Wystarczy rower i weekend zawsze będzie inny, zawsze ciekawy.

Białystok bardzo się zmienił. Właściwie to wielki plac budowy przypominający dzisiejsze Chiny. Na kulturę nie mogę narzekać. Jest coraz lepiej. Po otwieranym na przełomie września i października Europejskim Centrum Sztuki spodziewam się wielkiego przełomu. To jedna z największych tego typu inwestycji w unijnym budżecie, imponująca architektura i dobrze zapowiadający się repertuar.

Podsumowując, doszedłem do wniosku, że dla kilku tysięcy złotych nie ma sensu przewracać swego życia do góry nogami.

Zostaję na Wschodzie. Zostaję w Białymstoku.
GG

* slowlife

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...