O autorze
Grzegorz Grzybek: Na co dzień realizuję się w pracy z zespołem agencji Gogler. Od początku istnienia natemat.pl piszę o jakości polskich miast, markach miast i marce Polski. Już przeszło ponad 300 tekstów. Najnowsze teksty powstają we współpracy z Polską Organizacją Turystyczną. Dziękuję, że je czasami czytacie :) g.grzybek@gogler.pl www.citybranding.blog.pl

Flixbus mówi tylko po niemiecku? “Musiałem kupić bilet dwa razy”

Korporacje zautomatyzowały obowiązującą w kontakcie z klientem grzeczność. Już dawno ich pracownicy nie mówią dziękuję, zapraszam, przepraszam... Teraz automatyczne nagranie wita nas na pokładzie autokaru, automat odpowiada na e-mail zawsze tą samą wyuczoną formułką, a sztuczna sekretarka powtarza 15 minut co 15 sekund, że za chwilkę ktoś Ci pomoże. Nie pomaga. Obsługuje Cię e-mail, aplikacja, automatyczne systemy.

Centrala firmy Flixbus jest w Niemczech. W Polsce ich nie ma - mówi mi jeden z kierowców. Może dlatego nikt z krwi i kości nie jest nam w stanie pomóc, gdy nagle okazuje się, że e-mail z biletem nie dotarł. Ani po polsku, ani po angielsku, ani… po niemiecku.

Flixbus: “Możesz kupić drugi bilet bez rachunku”
Wydaliście 85 zł na bilety we Flixbusie, ale kierowca nie pozwala Wam wsiąść. Gdy widzi dowód zakupu, proponuje Wam kupno drugiego biletu, ale… bez rachunku. Jak za dawnych “dobrych” lat. Wszystko dzieje się o 23:45. Jest zimna noc, a Wy nie jesteście w mieście, w którym mieszkacie. Zapłacilibyście łapóweczkę?

Jeszcze nie wiem, że mój bilet znajdę w aplikacji przewoźnika. Nie mówi mi o tym kierowca, którego informuję, że:
- nie otrzymałem biletu e-mailem
- otrzymałem potwierdzenie DotPay o przekazaniu Flixbus moich pieniędzy (pokazuję mu screen)
- infolinia przez ponad 15 minut nie podnosiła słuchawki (pokazuję screen)
- elektroniczny system rezerwacji Flixbus pokazuje mi komunikat, że już kupiłem bilet (pokazuję to kierowcy)


Reakcja kierowcy FlixBus
Kierowca Flixbus stwierdza, cytuję: możesz kupić bilet online, ale o tej porze możesz mieć z tym problem. Możesz kupić bilet u mnie, ale bez rachunku. Kiedy jeszcze raz tłumaczę mu, że go kupiłem, mówi mi, że mnie nie wpuści. Oczywiście rozumiem to, bo podstawą jest okazanie biletu.

Co mnie wkurza:
- po zakupie drugiego biletu okazuje się, że kierowca ma moje (już) dwa bilety w systemie. Pokazał mi je! Nie sprawdził tego w pierwszej kolejności, bo podstawą jest “okazanie biletu”
- chce mi sprzedać bilet, ale tylko bez rachunku. O 23:45 jest to chamska łapówa i brutalne pozostawienie klienta na lodzie (a gdybym nie miał pieniędzy i internetu?)
- kierowca nie proponuje mi instalacji aplikacji, w której najprawdopodobniej znajdę swój bilet
- moje dwa kontakty z infolinią to ponad 15 minut bez podniesionej słuchawki i irytujący automatyczny głos:”za chwilę ktoś odpowie na Twoje pytania” (jeden z tych takich irytująco sympatycznych)
- nikt nie odpowiedział na moje trzy e-maile wysłane w ciągu trzech dni przez oficjalny formularz. Dostałem tylko automatyczne formułki.
- do tej pory nikt nie zaproponował mi zwrotu środków za kupiony dwa razy bilet

Stres związany z dojazdem na urlop to chyba najgorsze co może nas spotkać w podróży. Szkoda, że spotyka ze strony międzynarodowej korporacji, której automatyzacja obsługi klienta ma z założenia usprawnić z nim kontakt. Podróż do Zakopanego z Warszawy i powrót miały mnie kosztować 85 zł. Kosztowały ponad 140 zł. Czuję się nie tylko olany, ale też zwyczajnie oskubany z kasy. Łatwiej i taniej będzie następnym razem wybrać pociąg.

AKTUALIZACJA 19.04.2018: Po publikacji odezwała się do mnie PR Manager Flixbus. Dzisiaj mija 20 dni od kiedy - pomimo obietnicy wyjaśnienia sytuacji - nie dostałem od niej żadnej odpowiedzi. Nie otrzymałem zwrotu moich pieniędzy. Co za czasy... 20 lat temu to co prywatne było symbolem jakości, teraz publiczny transport wydaje się lepszym wyborem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...